Newsletter Polskiego Towarzystwa Badaczy Rynku i Opinii Nr 11 (marzec 2020)
Newsletter PTBRiO Nr 11 (marzec 2020)
 
 
 


zapiszsie

Życie seksualne inceli

Samotność to jedna z największych i najszybciej rozprzestrzeniających się chorób cywilizacyjnych naszych czasów. Co może brzmieć ironicznie, gdy przypomnimy sobie, że te „nasze czasy” to też czasy nieograniczonego dostępu do informacji oraz nieograniczonej możliwości kontaktu z bliskimi i poznawania nowych ludzi. Najpopularniejsza teza tłumacząca to zjawisko jest taka, że stajemy się coraz bardziej samotni właśnie przez stawianie siebie non-stop w kontrze do naszych bardziej-szczęśliwie-wyglądających-na-Facebooku znajomych.

Co jednak, jeśli samotność, w swojej najbardziej ponurej i niszczycielskiej naturze, może wybrzmieć dopiero wtedy, gdy przeżywamy ją z innymi osobami - gdy cierpimy na nią wspólnie?

To ostatnie zdanie może brzmieć nielogicznie dla dużej części z Was, ale dzisiaj będzie ono głównym pytaniem, na które będziemy starać się znaleźć odpowiedzi. Dzisiaj popatrzymy na tych, którzy we wspólne cierpienie wierzą jak w mantrę. Na tych, którzy samotność traktują jak klątwę, której nie da się przełamać, i dla których jedynym ratunkiem pozostaje wspólna rozpacz. Dziś porozmawiamy o incelach.

Incel to skrót od zwrotu „involuntary celibate”, czyli określenia osoby, która przechodzi przez okres niechcianej abstynencji seksualnej. O incelach mogliście już słyszeć w telewizji czy internecie. To właściwie cała internetowa subkultura młodych, heteroseksualnych mężczyzn, którzy z różnych powodów nie mogą bądź nie potrafią znaleźć sobie „drugiej połówki”. Media jednak nie traktują inceli w kategorii ofiar, a uznają ich za jedno z większych zagrożeń terrorystycznych [sic!] naszych czasów. Jeśli bowiem słyszeliście wcześniej o tej grupie społecznej, to raczej przez pryzmat jej najgorszych członków. Mogliście słyszeć o Eliocie Rogerze, który zabił sześć osób, zranił kolejnych czternaście, a na koniec, po nieudanym napadzie na żeński akademik w małym miasteczku Isla Vista w Kalifornii, popełnił samobójstwo w swoim samochodzie.

Nikt nie wie jak liczna jest społeczność inceli, jednak ich największe fora internetowe liczyły dziesiątki tysięcy zarejestrowanych użytkowników. Po kolejnych morderstwach w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, które zostały połączone z tą społecznością, wspomniane fora zostały zamknięte, jednak ich członkowie znaleźli nowy dom na przeróżnych ukrytych grupach na Facebooku (i pomniejszych imageboardach Internetu).

Większość inceli to jednak nie masowi mordercy, ale młodzi mężczyźni, którzy całą swoją tożsamość opierają o brak umiejętności lub możliwości znalezienia sobie partnerki. Co więc musi się stać, by samotną osobę doprowadzić do stanu psychicznego, w którym dobrowolnie oddaje swoje życie, by pokazać światu ogrom swojej frustracji z powodu domniemanej niesprawiedliwości, jaka ją spotkała w życiu?

Droga do prawdziwego „inceldomu” (wersja słowa „fandom”) jest równie fascynująca, co mroczna. Zanim jednak wybierzemy się razem w jej odmęty, czas na przedstawienie dzisiejszych informacji od PTBRiO.


 
 

#1 Praca w badaniach

 
 

Nowych ofert pracy szukajcie zawsze tutaj

 

 
 

 
 

#2 K20

 
 

Projekt trendwatchingowy K20 rozpoczyna swoją pracę, rozpoczęły się już serie focusów z ekspertami PTBRIO. Więcej informacji możecie znaleźć tutaj

 
 

 
 

#3 Szkolenia

 
 

Piękny maj szykuje się nam w tym roku. Na szkoleniu Anny Mazerant i Bartłomieja Bracha będziecie mogli dowiedzieć się, jak i po co badać tożsamość organizacji. Zerknijcie tu

 
 

A tydzień później Anna Rychlik przedstawi uczestnikom swojego szkolenia arkana wyciskania badań jak cytryny. Zobaczcie

 
 

 
 

#4 Koniec CyberResearch

 
 

Od tego roku PTBRIO nie będzie już kontynuować tradycji konferencji Cyberresearch. Decyzja ta wynika z faktu, że aspekt „cyber” przesiąknął już do naszego życia i branży w takim stopniu, że stał się jej nieodłączną częścią. CyberReaserch spełnił więc powierzoną mu misje otwarcia naszej branży na tematy związane nie tylko z technologią, ale także z człowiekiem, który w tej technologii próbuje się odnaleźć. W związku z tym konferencja udaje się na swoją zasłużoną emeryturę.

 
 

 
 

#5 Newsroom

 
 

Newsroom to nowa inicjatywa, której celem jest gromadzenie informacji o ciekawych eventach, książkach czy publikacjach związanych ze światem badań i biznesu. Idea jest tutaj prosta – Wy wysyłacie info o ciekawych rzeczach a my publikujemy to na FCB PTBRIO i w Zapytajniku.

Tu warto zajrzeć:

 
  • Książka „Usunąć do 30 dni” autorki wystąpienia na XX Kongresie Badaczy Rynku i Opinii Zofii Smełki-Leszczyńskiej
 
  • Pierwsza w Polsce i Europie Centralnej międzynarodowa konferencja o zastosowaniach ekonomii behawioralnej w biznesie
dbc2
 
 

 
 

Zaczyna się niewinnie. Od żartów i memów. Zazwyczaj wyśmiewają one mężczyzn, którzy nie potrafią znaleźć dziewczyny, czasami drwią z kobiet, które szukają partnera tylko po wielkości jego portfela i bicepsów. To taki rodzaj humoru, w którym niektórzy znajdują iskrę pocieszenia przez odniesienie do swojego życia - „nie tylko ja mam taki problem”, „nie tylko ja tak myślę”. Żarty te zazwyczaj publikowane są w miejscach, gdzie można spotkać duże skupiska młodych mężczyzn – fora dla graczy i prawicowe fanpage krytykujące feministki są najczęstszymi nośnikami takich treści.

Po jakimś czasie do gry wchodzą algorytmy. Współczesne social media zostały tak zaprojektowane, by wyłapywać zainteresowania użytkownika i podsyłać mu więcej podobnych treści, a żeby pozostał na naszym serwisie jak najdłużej. Wystarczy kilka like’ów by stopniowo, lecz w bardzo precyzyjny sposób, zanurzać się w świat inceli. Zaczynamy w żartach i memach widzieć pewne części wspólne, które uczą nas podstaw języka, jaki panuje wewnątrz grupy. Na przykład kobiety są tu nazywane „femoids” (zniekształcona wersja angielskiego „female”), ale przedmiotem żartów są zazwyczaj dwie postacie: „Chad” i „Stacy”.

„Chad” to mężczyzna, który zdaniem inceli ma wszystko, czego pragnie kobieta. Jest umięśniony i opalony. Jest też typowym głupkiem, który nie potrafi rozmawiać o niczym poza piłką nożną i samochodami. Często możemy spotkać bezpośrednie porównania „Chada” i incela, które mają na celu wzmocnić poczucie beznadziejności i niesprawiedliwości wśród tych drugich. „Nigdy nie będziesz taki jak on – jesteś zbyt brzydki i zbyt mądry, by znaleźć partnerkę – możesz już tylko się z tego śmiać”.

„Stacy” to damski odpowiednik „Chada” – jest skupiona na swoim wyglądzie i na pozyskaniu atrakcyjnego partnera. Oczywiście nie wszystkie kobiety incele mogą skategoryzować jako „Stacy”, dlatego powstała też oddzielna persona („Becky”), która ma przedstawiać „typową feministkę”.

Te persony trafnie obrazują podstawy myślenia o społeczeństwie i seksualności inceli. Miłość to rynek, w którym „Stacy” ustalają zasady, a „Becky” to zakompleksione feministki szukające uwagi. „Dostęp” do kobiet mają tylko „Chad’y”, a reszta mężczyzn nieodpowiadająca stereotypom jest skazana na wieczną samotność.

To wszystko ma podsycać poczucie samotności i niesprawiedliwości, ale też buduje swego rodzaju poczucie oświecenia wśród incelskiej społeczności – „teraz wiem jak wygląda ten świat, wiem, że nigdy nie będę jego częścią, ale przejrzałem jego fałszywość”.

Ten coraz bardziej ponury humor stopniowo ma nas zachęcać do dalszego zagłębiania się w filozofię inceli, która zaczyna się od tak zwanej „czerwonej pigułki”.

Według teorii „czerwonej pigułki”, wszystkie kobiety są hipergamiczne, czyli poszukują zawsze partnera powyżej swojego statusu społecznego czy atrakcyjności (czyli wyłącznie tzw. „samców alfa”). co powoduje, że mężczyźni nieatrakcyjni, o najniższym statusie społecznym (a tak postrzegają sami siebie incele) nigdy nie będą w stanie znaleźć partnerki. By potwierdzić przed sobą beznadziejność swojego położenia, incele popadają w obsesję dotyczącą pokazywania jakimi szpetnymi i nieatrakcyjnymi są mężczyznami. Wszystko zależy od urody: od ładnej cery czy kształtu szczęki (wiecie np., że w Internecie można kupić specjalny sprzęt, do ćwiczenia mięśni szczęki?  https://jawzrsize.com/). Najmniejszy nawet szkopuł w urodzie staje się nagle mentalną przepaścią, której nie da się już przeskoczyć. Członkowie tej społeczności chętnie dzielą się swoimi zdjęciami online, by komentowali je i krytykowali [!] inni użytkownicy. Ten proces wzajemnej krytyki ma dalej utwierdzać członków tej społeczności w przekonaniu, że ich wygląd i sposób bycia nigdy nie pozwoli im znaleźć kogoś, kto ich pokocha.

Szczególnie przerażający w koncepcji „czerwonej pigułki” jest sposób, w jaki łączy ona się z całym rynkiem tzw. „zawodowych uwodzicieli”, czyli ekspertów od podrywania i uwodzenia kobiet, za pośrednictwem technik manipulacyjnych. Biblia zawodowych uwodzicieli, czyli książka „The Game: Penetrating the Secret Society of Pickup Artists” Niela Straussa jest też najczęściej cytowaną pozycją na forach incelowskich. Oba te światy łączy przedmiotowe traktowanie kobiet i traktowanie seksu jako celu samego w sobie, pozbawionego jakichkolwiek uczuć względem drugiej osoby. Oba te światy wierzą też, że kobiet nie da się kochać, gdyż są z natury złe i ich jedynym celem jest znalezienie partnera ponad status. To wszystko doprowadza do swego rodzaju „komunistycznej teorii miłości” wg której kobiety należało by „redystrybuować” sprawiedliwie tak, by każdy mężczyzna miał partnerkę.

Od niewinnych memów i żartów docieramy więc do podstaw pewnego światopoglądu, który kiełkuje w nas razem z kolejnymi treściami, wiodącymi nasz umysł na te same, niebezpieczne tory. „Kobiety są złe”, „nigdy nie będziesz szczęśliwy”, „jesteś zbyt gruby/brzydki/niepewny siebie by dopasować się do tego świata”. Po miesiącach wystawiania się na takie treści, młodzi ludzie zaczynają przez ich pryzmat widzieć świat i innych. Ale to jeszcze nie koniec ich podróży, zostaje jeszcze jeden etap „uświadomienia” – „teoria czarnej pigułki”.

„Czarna pigułka” oznacza pełne pogodzenie się z wcześniej omawianymi założeniami i traktowanie ich jako naturalnych praw rządzących życiem. To wizja świata, w której szczęście jest fizycznie nieosiągalnym celem i jedyne, co pozostaje to pogodzenie się z własną samotnością. Ta katastroficzna wizja przyszłości wpędza członków incelowskich forów w coraz głębszą depresję, po której zazwyczaj następują myśli samobójcze. Ostatecznym etapem tej groteskowej podróży jest pojęcie LDAR – czyli „lay down and rot” (połóż się na ziemi i gnij), które ma być swego rodzaju „oświeceniem”, do którego może dojść incel. W tej fazie często rozmawia się o depresji i samobójstwie, roi się tu aż od memów zachęcających do zabicia siebie, bądź innych, które nazywane są „sui fuel” (skrót od „suicide fuel”, eng. paliwo samobójstwa).

Wspomniany wcześniej Elliot Roger jest w tym kontekście traktowany jak bohater. Według członków społeczności to buntownik, który pokazał światu, że przejrzał jego okrutny system i oddał życie, walcząc w słusznej sprawie. W to samo wierzył sam Elliot, który przed zamordowaniem sześciu osób nagrał swój groteskowy manifest, w którym tłumaczy, że kobiety i społeczeństwo zasłużyły na jego gniew i karę.

Nawet w dzisiejszych czasach, Inceldom to jedna z najciemniejszych i najbardziej depresyjnych społeczności w sieci. To cały mechanizm indoktrynacji i radykalizacji poglądów, wymierzony w młodych mężczyzn, którzy zmagają się z postrzeganiem siebie na tle społecznym. To społeczność skupiona na pobudzaniu nienawiści do kobiet, społeczeństwa i przede wszystkim – do samego siebie.

Lecz mimo makabryczności tego wszystkiego, możemy od case’u inceli nauczyć się wielu rzeczy. Przede wszystkim to społeczność która pokazuje, że ludzie zrobią wszystko by od samotności uciec, nawet jeśli ta ucieczka prowadzi nas do środowisk toksycznych, które ostatecznie zamieniają tylko nasze cierpienie w nienawiść do innych. To też żywa przestroga przed tym, do czego prowadzi zamykanie się w bańkach informacyjnych, które skupiają się w dużej mierze na hejcie i agresji - a nie oszukujmy się proszę, takich mamy coraz więcej, szczególnie w dyskursie politycznym i publicznym.

Następnym więc razem, kiedy zobaczycie drwiące zdjęcie, czy kąśliwy post, zastanówcie się proszę do czego właściwie zaprasza Was jego autor – czy rzeczywiście chodzi o wywołanie uśmiechu na czyjejś twarzy, czy może o coś zupełnie innego?





Krzysztof Domeradzki
PTBRiO

autor1