Українська реклама, czyli co tak naprawdę mówimy o marce, dodając w reklamie komunikat po ukraińsku? O nieoczywistych konsekwencjach pozornie nieznaczących komunikatów.
Piotr Kławsiuć, Danae, Łukasz Bielewicz, Allegro

Treść dostępna dla członków PTBRiO

Czy żyjący w Polsce Ukraińcy chętniej sięgają po marki mówiące po ukraińsku? A może stosowanie języka ukraińskiego przez firmy to dla Ukraińców jest nice to have (języki podobne, można się dogadać po angielsku, poza tym przeglądarki i smartfony pomogą w tłumaczeniu)? A może wręcz im się to nie podoba, bo widzą w tym nieszczery „Ukrwashing” lub… wolą mówić po rosyjsku?
Z drugiej strony, co na to Polacy? Coraz częściej przeszkadza im obecność Ukraińców i Ukrainek w kolejkach do lekarzy, przedszkoli, fryzjerów, a balkonowy grill niejednemu Polakowi śmierdzi bardziej, jeśli zostanie rozpalony przez obcokrajowców. Czy w takim razie reklamy, plakaty i ulotki po ukraińsku nie zrażają do marek części klientów polskich?

TAGI: Ukraina, reklama, język, mniejszości, „ukrainizacja”, branding, inkluzywność, wartości, marka

Przewijanie do góry